Wiadomości
KLJ otwarto ponownie 24.08.2014
W tej chwili panuje zima. Jest mróz, drzewa pokrywa piękna biała szadź. Jest prawie bezchmurnie, co jakiś czas zdarzają się lekkie opady śniegu
niedziela, 11 stycznia 2015
sobota, 15 listopada 2014
Od Oorgi (cd Kavrys)
Siedzimy tak w sali tronowej przez kolejne trzy godziny. Mam wrażenie, że moja siostra jest zbyt leniwa, żeby się podnieść z tronu i pójść do biblioteki, lub gdziekolwiek indziej w zamku.
Z drugiej strony nie mam pojęcia, jak ona czyta w tym mroku...
Jedno westchnienie później Kavrys wstaje, przeciąga się i zeskakuje na ziemię.
- Głodna jestem. - Oznajmia, po czym rusza w stronę wyjścia, a ja za nią.
Prycha.
- Odczep się czasem. - mruczy pod nosem, a mi się chce śmiać.
W milczeniu przemierzamy zacienione korytarze, co jakiś czas mijając się z innymi mieszkańcami zamku.
W wyjściu z twierdzy, tuż po otwarciu wrót, Kavrys po prostu znika, a mnie ognia to lodowate uczucie - znów mi zwiała.
Wydaję jęk, wbijając pazury we wrota.
Muszę ją znaleźć... Tylko gdzie mam szukać..?
Kontynuuje ktoś?
Z drugiej strony nie mam pojęcia, jak ona czyta w tym mroku...
Jedno westchnienie później Kavrys wstaje, przeciąga się i zeskakuje na ziemię.
- Głodna jestem. - Oznajmia, po czym rusza w stronę wyjścia, a ja za nią.
Prycha.
- Odczep się czasem. - mruczy pod nosem, a mi się chce śmiać.
W milczeniu przemierzamy zacienione korytarze, co jakiś czas mijając się z innymi mieszkańcami zamku.
W wyjściu z twierdzy, tuż po otwarciu wrót, Kavrys po prostu znika, a mnie ognia to lodowate uczucie - znów mi zwiała.
Wydaję jęk, wbijając pazury we wrota.
Muszę ją znaleźć... Tylko gdzie mam szukać..?
Kontynuuje ktoś?
Od Rayn cd Daniela
Zastanowiłam się nad odpowiedzią.
- Tresserkraft, sędzia, jest hybrydą... Stwórcą pięciu krain i takim naszym swoistym bożyszczem. Jest nieśmiertelny - gdy umiera zawsze się odradza - i niepokonany, nikt nie może się mu sprzeciwić.
- Facet ciekawie brzmi. - stwierdził Daniel - Jak wygląda?
Zaśmiałam się.
- Tresserkraft nie ma płci. - powiedziałam, a Daniel posłał mi zdziwione spojrzenie - Jest takim wielkim jeleniem, ma ślepą parę oczu i trzecie oko otoczone złotem. Nie wiem czy są jego częścią, ale cały czas chodzi z wężami na szyi.
Daniel?
- Tresserkraft, sędzia, jest hybrydą... Stwórcą pięciu krain i takim naszym swoistym bożyszczem. Jest nieśmiertelny - gdy umiera zawsze się odradza - i niepokonany, nikt nie może się mu sprzeciwić.
- Facet ciekawie brzmi. - stwierdził Daniel - Jak wygląda?
Zaśmiałam się.
- Tresserkraft nie ma płci. - powiedziałam, a Daniel posłał mi zdziwione spojrzenie - Jest takim wielkim jeleniem, ma ślepą parę oczu i trzecie oko otoczone złotem. Nie wiem czy są jego częścią, ale cały czas chodzi z wężami na szyi.
Daniel?
Od Haru C.D. Daniel
-Najadłem się do syta
-Ok...-nie minęło 5 min. a basior wszamał całą łanię tak że zostały same kości.-No...Teraz ja też najadłem się do syta.
-Masz zamiar gdzieś iść?
-No nie wiem...Dawno nie byłem nad...Wodospadem.Dziś ciepły dzień możemy się schłodzić.
-Okay.-ruszyliśmy
Daniel?
-Ok...-nie minęło 5 min. a basior wszamał całą łanię tak że zostały same kości.-No...Teraz ja też najadłem się do syta.
-Masz zamiar gdzieś iść?
-No nie wiem...Dawno nie byłem nad...Wodospadem.Dziś ciepły dzień możemy się schłodzić.
-Okay.-ruszyliśmy
Daniel?
poniedziałek, 10 listopada 2014
Od Daniela CD Haru
-Hmm...nie przepadam za rybami to może na jelenia? - zapytałem
-Niech będzie, mogę ci potowarzyszyć - powiedział i wyrzucił patyk
Ruszyliśmy w stronę małego lasku. Za nim była polana, a na niej zwykle są jelenie. Tym razem było ich wyjątkowo dużo. Upatrzyliśmy średniej wielkości łanię. Zaczailiśmy się w krzakach. Gdy podeszła wystarczając blisko skoczyliśmy. Po chwili obiad był gotowy. Zabrałem się za jedzenie. Haru usiadł obok mnie i się przyglądał.
-A ty nie jesz? - zapytałem
-Rybami się najadłem - odparł
-Pewny jesteś? - zażartowałem
Haru?
-Niech będzie, mogę ci potowarzyszyć - powiedział i wyrzucił patyk
Ruszyliśmy w stronę małego lasku. Za nim była polana, a na niej zwykle są jelenie. Tym razem było ich wyjątkowo dużo. Upatrzyliśmy średniej wielkości łanię. Zaczailiśmy się w krzakach. Gdy podeszła wystarczając blisko skoczyliśmy. Po chwili obiad był gotowy. Zabrałem się za jedzenie. Haru usiadł obok mnie i się przyglądał.
-A ty nie jesz? - zapytałem
-Rybami się najadłem - odparł
-Pewny jesteś? - zażartowałem
Haru?
Od Daniela CD Rayn
-Okay - powiedziałem z uśmiechem
Rayn ponownie się zaśmiała.
-A jak tam się dostać? - zapytałem
-Są takie schody po drugiej stronie lasu. - odparła
Pokiwałem głową w odpowiedzi.
-No to tak...walczyć można tylko z przedstawicielem własnej rasy. Jedna walka to jeden etap złożony z 3 rund. Zwykle rozpoczyna ten kto został wyzwany, chyba że sędzia inaczej zdecyduje. - powiedziała
-A kim jest sędzia? - zapytałem
Rayn?
Rayn ponownie się zaśmiała.
-A jak tam się dostać? - zapytałem
-Są takie schody po drugiej stronie lasu. - odparła
Pokiwałem głową w odpowiedzi.
-No to tak...walczyć można tylko z przedstawicielem własnej rasy. Jedna walka to jeden etap złożony z 3 rund. Zwykle rozpoczyna ten kto został wyzwany, chyba że sędzia inaczej zdecyduje. - powiedziała
-A kim jest sędzia? - zapytałem
Rayn?
Od Rayn cd Daniela
- Zgoda.
Zaśmiałam się pod nosem.
- A tak przy okazji, to arenę to mamy nad nami. - powiedziałam, zanim skinęłam głową wskazując dryfujący wysoko nad nami dom Sędzi - Udajmy się tam, a po drodze wytłumaczę ci na czym polegają tam walki.
Daniel?
Zaśmiałam się pod nosem.
- A tak przy okazji, to arenę to mamy nad nami. - powiedziałam, zanim skinęłam głową wskazując dryfujący wysoko nad nami dom Sędzi - Udajmy się tam, a po drodze wytłumaczę ci na czym polegają tam walki.
Daniel?
Od Haru "Polowanie"
Moje życie nie rozwinęło się za bardzo.Jak zwykle o 5.00 nad jezioro .Trochę popływam, wysuszę się i odpocznę.Po odpoczynku daje znów susa do wody i szukam pożywienia-makreli.Zawsze złowię wystarczającą ilość aby mój żołądek był pełny.Zazwyczaj po prostu ją
goniłem a jak się zmęczy to ją połykałem.Lecz ostatnio opanowałem nową taktykę.zerwałem gałąź i czekałem aż ofiara sama przypłynie.Jeśli przypłynęła to celowałem w nią gałęziom po czym zjadałem.Kiedy tak siedziałem i łowiłem przyszedł do mnie Daniel.
-Co robisz?-spytał.
-Łowię
-Aha.Mogę z tobą posiedzieć?
-Jak bardzo chcesz...Czemu nie przebywasz w towarzystwie Rayn?
-Bo nie wiem gdzie jest.-siedzieliśmy tak w ciszy do puki basiorowi nie zaczął doskwierać głód.-Haru....Zgłodniałem...Skoczymy coś upolować?
-No dobra...A na co masz ochotę?
Daniel?
goniłem a jak się zmęczy to ją połykałem.Lecz ostatnio opanowałem nową taktykę.zerwałem gałąź i czekałem aż ofiara sama przypłynie.Jeśli przypłynęła to celowałem w nią gałęziom po czym zjadałem.Kiedy tak siedziałem i łowiłem przyszedł do mnie Daniel.
-Co robisz?-spytał.
-Łowię
-Aha.Mogę z tobą posiedzieć?
-Jak bardzo chcesz...Czemu nie przebywasz w towarzystwie Rayn?
-Bo nie wiem gdzie jest.-siedzieliśmy tak w ciszy do puki basiorowi nie zaczął doskwierać głód.-Haru....Zgłodniałem...Skoczymy coś upolować?
-No dobra...A na co masz ochotę?
Daniel?
sobota, 8 listopada 2014
Od Kavrys
Na początku był chaos, z którego narodził się nasz przodek - hybryda, Tresserkraft, Sędzia. Był on świadkiem narodzin tego świata, jak i początków naszych młodych przodków.
Można zaryzykować stwierdzenie, że to on nas stworzył.
Nikt jednak nie wie na pewno.
Rasa kotołaków powstała jako jedna z ostatnich i natychmiast wywyższyła się nad resztę. Każde z nas potrafiło zmieniać kształt między ludzkim a kocim. Nie znaliśmy naszej prawdziwej formy i nadal nie wiemy, która była tą pierwszą.
Kiedy Pięć Ras się skłóciło, uformowaliśmy Królestwo, na którego czele stanęłam ja - Główny Strateg i wtedy Generał, który zabił poprzednich przywódców kotołaków - moich rodziców, którzy szkodzili dobru ogólnemu naszej rasy.
Przez wiele lat pracowałam na tytuł Królowej, umacniając pozycję mojej rasy i chroniąc ją przed naszymi wrogami.
Wykształciły się we mnie cechy, których nie lubię i które próbowałam usunąć, jednak wciągnęło mnie zbyt głębokie bagno.
Z powodu moich umiejętności panowania nad cieniami, światło powoli stawało się dla mnie wrogiem - nie zabijało mnie, czy też uszkadzało, jednak sprawiało ból moim oczom, przyzwyczajonym aż za bardzo do cienia.
Nawet już nie pamiętam, kiedy po raz ostatni grzałam się w słońcu...
Wzdycham, zmieniając pozycję na swoim mięciutkim tronie.
Od dłuższego czasu nic się nie dzieje, a ja nie znoszę bezczynności.
...
Spoglądam na prawo, gdzie przycupnął Oorga, cichy i nieruchomy jak cień.
Wzdycham głośniej i brat rzuca mi spojrzenie, ale nic nie mówi, najwyraźniej stwierdzając że nie mam humoru na rozmowy.
Ta cisza dzwoni mi w uszach.
- Dziś jest nów. - podskakuję, słysząc głos Oorgi i posyłam mu zdziwione spojrzenie - Nie będziesz się musiała martwić o światło, kiedy już wyjdziesz z zamku.
Spoglądam na niknące w cieniu sklepienie komnaty.
- Masz zamiar znowu za mną łazić..? - pytam, ale odpowiada mi cisza.
Gdy powracam wzrokiem do brata, moje spojrzenie spotyka się z jego. Marszczę brwi.
- Wiesz, że nie zostałam królową dla ładnych oczu..? - pytam, przekrzywiając na bok głowę.
- Wiesz, że moją pracą jest cię strzec? - Oorga odpowiada pytaniem, powtarzając mój ruch.
Czasem jego zachowanie doprowadza mnie do szału. Gdy był mniejszy, przynajmniej coś się działo, przez ten jego wybuchowy charakter... Rozmasowuję skronie. Dlaczego wydoroślał..?
Oorgę znalazłam na granicy watahy wilków, kiedy miał niecały rok. Nie miałam jeszcze wtedy problemów ze światłem, ale moi rodzice już nie żyli, więc zabrałam go ze sobą do Królestwa.
Wychowywałam go i tak wyszło, że został królewskim strażnikiem. Od tego momentu właściwie nigdy nie odstępuje mnie na krok, co szczerze mówiąc doprowadza mnie do szału.
Nadopiekuńczy braciszek się znalazł...
Uśmiecham się pod nosem, a Oorga posyła mi pytające spojrzenie, nieświadomy planu, który właśnie zakwitł w mojej głowie.
- Coś się stało? - pyta, a ja przeczę.
- Tylko przypomniała mi się pewna zabawna sytuacja... - odpowiadam.
Wiem, że mi nie uwierzył. Jest na to zbyt inteligentny, ale i tak mnie nie pokona.
C.D.N
Można zaryzykować stwierdzenie, że to on nas stworzył.
Nikt jednak nie wie na pewno.
Rasa kotołaków powstała jako jedna z ostatnich i natychmiast wywyższyła się nad resztę. Każde z nas potrafiło zmieniać kształt między ludzkim a kocim. Nie znaliśmy naszej prawdziwej formy i nadal nie wiemy, która była tą pierwszą.
Kiedy Pięć Ras się skłóciło, uformowaliśmy Królestwo, na którego czele stanęłam ja - Główny Strateg i wtedy Generał, który zabił poprzednich przywódców kotołaków - moich rodziców, którzy szkodzili dobru ogólnemu naszej rasy.
Przez wiele lat pracowałam na tytuł Królowej, umacniając pozycję mojej rasy i chroniąc ją przed naszymi wrogami.
Wykształciły się we mnie cechy, których nie lubię i które próbowałam usunąć, jednak wciągnęło mnie zbyt głębokie bagno.
Z powodu moich umiejętności panowania nad cieniami, światło powoli stawało się dla mnie wrogiem - nie zabijało mnie, czy też uszkadzało, jednak sprawiało ból moim oczom, przyzwyczajonym aż za bardzo do cienia.
Nawet już nie pamiętam, kiedy po raz ostatni grzałam się w słońcu...
Wzdycham, zmieniając pozycję na swoim mięciutkim tronie.
Od dłuższego czasu nic się nie dzieje, a ja nie znoszę bezczynności.
...
Spoglądam na prawo, gdzie przycupnął Oorga, cichy i nieruchomy jak cień.
Wzdycham głośniej i brat rzuca mi spojrzenie, ale nic nie mówi, najwyraźniej stwierdzając że nie mam humoru na rozmowy.
Ta cisza dzwoni mi w uszach.
- Dziś jest nów. - podskakuję, słysząc głos Oorgi i posyłam mu zdziwione spojrzenie - Nie będziesz się musiała martwić o światło, kiedy już wyjdziesz z zamku.
Spoglądam na niknące w cieniu sklepienie komnaty.
- Masz zamiar znowu za mną łazić..? - pytam, ale odpowiada mi cisza.
Gdy powracam wzrokiem do brata, moje spojrzenie spotyka się z jego. Marszczę brwi.
- Wiesz, że nie zostałam królową dla ładnych oczu..? - pytam, przekrzywiając na bok głowę.
- Wiesz, że moją pracą jest cię strzec? - Oorga odpowiada pytaniem, powtarzając mój ruch.
Czasem jego zachowanie doprowadza mnie do szału. Gdy był mniejszy, przynajmniej coś się działo, przez ten jego wybuchowy charakter... Rozmasowuję skronie. Dlaczego wydoroślał..?
Oorgę znalazłam na granicy watahy wilków, kiedy miał niecały rok. Nie miałam jeszcze wtedy problemów ze światłem, ale moi rodzice już nie żyli, więc zabrałam go ze sobą do Królestwa.
Wychowywałam go i tak wyszło, że został królewskim strażnikiem. Od tego momentu właściwie nigdy nie odstępuje mnie na krok, co szczerze mówiąc doprowadza mnie do szału.
Nadopiekuńczy braciszek się znalazł...
Uśmiecham się pod nosem, a Oorga posyła mi pytające spojrzenie, nieświadomy planu, który właśnie zakwitł w mojej głowie.
- Coś się stało? - pyta, a ja przeczę.
- Tylko przypomniała mi się pewna zabawna sytuacja... - odpowiadam.
Wiem, że mi nie uwierzył. Jest na to zbyt inteligentny, ale i tak mnie nie pokona.
C.D.N
Czystki
Z krainy wylatuje Ayrelius.
Jeśli w najbliższym czasie kilka innych osób nie zaszczyci nas opowiadaniami, dołączy do niego
~Yukkino
czwartek, 6 listopada 2014
Od Daniela CD Rayn
-Ciekawe... - odparłem
-Co? - zapytała
-No to że tak piękne miejsce może służyć za arenę... - powiedziałem - to idziemy dalej?
<Rayn?>
-Co? - zapytała
-No to że tak piękne miejsce może służyć za arenę... - powiedziałem - to idziemy dalej?
<Rayn?>
niedziela, 12 października 2014
Od Rayn cd Daniela
Skinęłam głową.
- To ostoja każdej z ras. - powiedziałam wtedy - Mimo że leży na terenach watahy, jest jednocześnie terenem neutralnym. - rzuciłam basiorowi przelotne spojrzenie - A to oznacza, że mogą tu być odbywane pokojowe pertraktacje lub przerażające w skali bitwy. Wszystko zależy od ras.
Daniel?
- To ostoja każdej z ras. - powiedziałam wtedy - Mimo że leży na terenach watahy, jest jednocześnie terenem neutralnym. - rzuciłam basiorowi przelotne spojrzenie - A to oznacza, że mogą tu być odbywane pokojowe pertraktacje lub przerażające w skali bitwy. Wszystko zależy od ras.
Daniel?
Od Daniela CD Rayn
Ruszyliśmy dalej. Szliśmy cały czas w ciszy. W końcu dotarliśmy do jakiegoś wielkiego i pięknego jeziora, które otoczone było "zimowym" lasem.
-To jest Lodowe Jezioro, ono nigdy nie zamarza, zostało przejęte przez nas od razu po rozpoczęciu wojny - powiedziała Rayn
-Jest piękne - wymamrotałem
<Rayn?>
-To jest Lodowe Jezioro, ono nigdy nie zamarza, zostało przejęte przez nas od razu po rozpoczęciu wojny - powiedziała Rayn
-Jest piękne - wymamrotałem
<Rayn?>
Od Rayn cd Daniela
- Na to wygląda. - odpowiedziałam - Wszystko w porządku, Greed..? - zapytałam ze znaczącym uśmiechem, a samica Altaixa fuknęła, na co parsknęłam śmiechem.
Greed się napuszyła w odpowiedzi, a Daniel posłał mi zdziwione spojrzenie.
- W końcu Altaixy nie są znowu taką wielką rasą. - odpowiedziałam - To wróćmy do oprowadzania. - zmieniłam od razu temat i ruszyłam przed siebie, a Daniel za mną.
Daniel?
Greed się napuszyła w odpowiedzi, a Daniel posłał mi zdziwione spojrzenie.
- W końcu Altaixy nie są znowu taką wielką rasą. - odpowiedziałam - To wróćmy do oprowadzania. - zmieniłam od razu temat i ruszyłam przed siebie, a Daniel za mną.
Daniel?
Od Daniela CD Rayn
-Ehem... - mruknąłem pod nosem nie wiedząc co powiedzieć
Rayn rzuciła złośliwy uśmieszek. Dowiedziałem się że nie warto z nią zadzierać. Zamyśliłem się. Z tego zamyślenia wyrwał mnie znajomy odgłos. Z krzaków wyszedł Gravity,a obok niego ta zielona samica.
-Czyli już się pogodzili - powiedziałem
<Rayn? Brak weny :/ >
Rayn rzuciła złośliwy uśmieszek. Dowiedziałem się że nie warto z nią zadzierać. Zamyśliłem się. Z tego zamyślenia wyrwał mnie znajomy odgłos. Z krzaków wyszedł Gravity,a obok niego ta zielona samica.
-Czyli już się pogodzili - powiedziałem
<Rayn? Brak weny :/ >
wtorek, 7 października 2014
sobota, 4 października 2014
Od Haru
Minął jakiś miesiąc od bycia w watasze a ja doszedłem do wniosku ż ew ich jeziorze są makrele które smakują najlepiej z wszystkich które do tej pory jadłem.Lubie spędzać czas nad jeziorem spokoju.W końcu jak sama nazwa mówi jest spokojne a ja lubię spokuj Zauważyłme też że o 5.00 jest tam najmniej osób.Właściwie to o tej porze jestem tam sam.Lecz jednego ranka było inaczej.Przyszedłem nad jezioro i wpatrywałem się w wodę jak bym był w niej zakochany.Bo w sumie nie ukrywam ale jestem....Patrzałem na swe odbicie kiedy nagle usłyszałem szelest.Udawałem że nic nie słyszałem.Po chwili paszcza jakiegoś smoka o mało nie przegryzłą mnie na pół kiedy ja wziąłem wodę z jeziora i wlałem mu ją do szeroko, otworzonego pyska i wykonąłem daleki sus do wody.Posiedziałem minutę i się wynurzyłem.Smok miał szafirowe łuski i duże turkusowe oczy w kturych było widać że nie jest do mnie wrogo nastawiona.
-Ajtra-Powiedziała.
-Co?
-Jestem Ajtra
-Aha-Odpowiedziałem patrząc na nią z niewzruszoną miną.
Ajtra?
-Ajtra-Powiedziała.
-Co?
-Jestem Ajtra
-Aha-Odpowiedziałem patrząc na nią z niewzruszoną miną.
Ajtra?
czwartek, 2 października 2014
Od Rayn cd Daniela
Spojrzałam na Daniela z ukosa i używając swojej wodnej zdolności zmieniłam kształt w wivernę, po czym wzbiłam się w powietrze, doganiając smoka i zalatując mu drogę.
Wiedziałam, że Daniel obserwuje nas z lasu.
- Nie wiesz, że jesteś na nieswoim terenie? - zapytałam jaszczura wytrenowanym głosem wiverny, przekrzywiając głowę i wykonując ruchy charakterystyczne dla tej nie do końca rozgarniętej rasy.
- Wykonuję misję, podrzędne. - odwarknął smok, ale ja nadal latałam wokół niego.
- Ohh?? Doprawdy?? A co to za misja i co, jak przyłapią cię tu czterołapi? - kontynuowałam swój wywiad. Oczywiście mogłam go od razu zabić, ale postanowiłam, że się wcześniej trochę dowiem.
Smok zatrzymał się w powietrzu i spojrzał na mnie z ukosa.
- Jakoś jesteś zbyt ciekawskie, jak na podrzędne. - stwierdził, a ja odpowiedziałam mu sykiem.
- Czy to jest tym, co nazywają 'komenplentami'? - zapytałam, popełniając błąd w wymowie.
- Komplementami, i nie. - jaszczur był wyraźnie na skraju.
Przekrzywiłam głowę, a smok warknął zirytowany.
- Po prostu się odchrzań. - nakazał, machając w moją stronę ogonem z wyraźną intencją strącenia mnie na ziemię.
- Zła odpowiedź. - rzekłam normalnym głosem i zanim jaszczur zdążył w pełni zareagować, stał się lodową rzeźbą, która runęła ku ziemi, rozsypując się na tysiące kawałków.
Wylądowałam obok Daniela i wróciłam do swojej formy.
- Wystarczająca dyplomacja? - zapytałam ze złośliwym uśmieszkiem.
Daniel?
Wiedziałam, że Daniel obserwuje nas z lasu.
- Nie wiesz, że jesteś na nieswoim terenie? - zapytałam jaszczura wytrenowanym głosem wiverny, przekrzywiając głowę i wykonując ruchy charakterystyczne dla tej nie do końca rozgarniętej rasy.
- Wykonuję misję, podrzędne. - odwarknął smok, ale ja nadal latałam wokół niego.
- Ohh?? Doprawdy?? A co to za misja i co, jak przyłapią cię tu czterołapi? - kontynuowałam swój wywiad. Oczywiście mogłam go od razu zabić, ale postanowiłam, że się wcześniej trochę dowiem.
Smok zatrzymał się w powietrzu i spojrzał na mnie z ukosa.
- Jakoś jesteś zbyt ciekawskie, jak na podrzędne. - stwierdził, a ja odpowiedziałam mu sykiem.
- Czy to jest tym, co nazywają 'komenplentami'? - zapytałam, popełniając błąd w wymowie.
- Komplementami, i nie. - jaszczur był wyraźnie na skraju.
Przekrzywiłam głowę, a smok warknął zirytowany.
- Po prostu się odchrzań. - nakazał, machając w moją stronę ogonem z wyraźną intencją strącenia mnie na ziemię.
- Zła odpowiedź. - rzekłam normalnym głosem i zanim jaszczur zdążył w pełni zareagować, stał się lodową rzeźbą, która runęła ku ziemi, rozsypując się na tysiące kawałków.
Wylądowałam obok Daniela i wróciłam do swojej formy.
- Wystarczająca dyplomacja? - zapytałam ze złośliwym uśmieszkiem.
Daniel?
Od Roxanne
-Nie!
Zerwałam się z łóżka. Znowu koszmar...
Ostatnio miewam je coraz częściej! Szczerze, zaczynają mnie wku****ć!
Zdenerwowana rzucam poduszką w kąt. Całe szczęście, że mieszkam sama, bo ostatnio drę się co noc. Patrzę na zegarek. 4:30, na dworze już świta. Postanawiam przejść się do lasu. Najpierw jednak zamaskować swój wygląd. Należę do hybryd kotołaków, które mają formę ludzką, ale z kocimi uszami i ogonem. Nie posiadam innej formy, co jest nieco problematyczne. Zakładam czarny beret, a ogon upycham w spodnie pod płaszczem i mogę iść.
<CDN.>
Zerwałam się z łóżka. Znowu koszmar...
Ostatnio miewam je coraz częściej! Szczerze, zaczynają mnie wku****ć!
Zdenerwowana rzucam poduszką w kąt. Całe szczęście, że mieszkam sama, bo ostatnio drę się co noc. Patrzę na zegarek. 4:30, na dworze już świta. Postanawiam przejść się do lasu. Najpierw jednak zamaskować swój wygląd. Należę do hybryd kotołaków, które mają formę ludzką, ale z kocimi uszami i ogonem. Nie posiadam innej formy, co jest nieco problematyczne. Zakładam czarny beret, a ogon upycham w spodnie pod płaszczem i mogę iść.
<CDN.>
Subskrybuj:
Posty (Atom)
