-Okay - powiedziałem z uśmiechem
Rayn ponownie się zaśmiała.
-A jak tam się dostać? - zapytałem
-Są takie schody po drugiej stronie lasu. - odparła
Pokiwałem głową w odpowiedzi.
-No to tak...walczyć można tylko z przedstawicielem własnej rasy. Jedna walka to jeden etap złożony z 3 rund. Zwykle rozpoczyna ten kto został wyzwany, chyba że sędzia inaczej zdecyduje. - powiedziała
-A kim jest sędzia? - zapytałem
Rayn?
Wiadomości
KLJ otwarto ponownie 24.08.2014
W tej chwili panuje zima. Jest mróz, drzewa pokrywa piękna biała szadź. Jest prawie bezchmurnie, co jakiś czas zdarzają się lekkie opady śniegu
poniedziałek, 10 listopada 2014
Od Rayn cd Daniela
- Zgoda.
Zaśmiałam się pod nosem.
- A tak przy okazji, to arenę to mamy nad nami. - powiedziałam, zanim skinęłam głową wskazując dryfujący wysoko nad nami dom Sędzi - Udajmy się tam, a po drodze wytłumaczę ci na czym polegają tam walki.
Daniel?
Zaśmiałam się pod nosem.
- A tak przy okazji, to arenę to mamy nad nami. - powiedziałam, zanim skinęłam głową wskazując dryfujący wysoko nad nami dom Sędzi - Udajmy się tam, a po drodze wytłumaczę ci na czym polegają tam walki.
Daniel?
Od Haru "Polowanie"
Moje życie nie rozwinęło się za bardzo.Jak zwykle o 5.00 nad jezioro .Trochę popływam, wysuszę się i odpocznę.Po odpoczynku daje znów susa do wody i szukam pożywienia-makreli.Zawsze złowię wystarczającą ilość aby mój żołądek był pełny.Zazwyczaj po prostu ją
goniłem a jak się zmęczy to ją połykałem.Lecz ostatnio opanowałem nową taktykę.zerwałem gałąź i czekałem aż ofiara sama przypłynie.Jeśli przypłynęła to celowałem w nią gałęziom po czym zjadałem.Kiedy tak siedziałem i łowiłem przyszedł do mnie Daniel.
-Co robisz?-spytał.
-Łowię
-Aha.Mogę z tobą posiedzieć?
-Jak bardzo chcesz...Czemu nie przebywasz w towarzystwie Rayn?
-Bo nie wiem gdzie jest.-siedzieliśmy tak w ciszy do puki basiorowi nie zaczął doskwierać głód.-Haru....Zgłodniałem...Skoczymy coś upolować?
-No dobra...A na co masz ochotę?
Daniel?
goniłem a jak się zmęczy to ją połykałem.Lecz ostatnio opanowałem nową taktykę.zerwałem gałąź i czekałem aż ofiara sama przypłynie.Jeśli przypłynęła to celowałem w nią gałęziom po czym zjadałem.Kiedy tak siedziałem i łowiłem przyszedł do mnie Daniel.
-Co robisz?-spytał.
-Łowię
-Aha.Mogę z tobą posiedzieć?
-Jak bardzo chcesz...Czemu nie przebywasz w towarzystwie Rayn?
-Bo nie wiem gdzie jest.-siedzieliśmy tak w ciszy do puki basiorowi nie zaczął doskwierać głód.-Haru....Zgłodniałem...Skoczymy coś upolować?
-No dobra...A na co masz ochotę?
Daniel?
sobota, 8 listopada 2014
Od Kavrys
Na początku był chaos, z którego narodził się nasz przodek - hybryda, Tresserkraft, Sędzia. Był on świadkiem narodzin tego świata, jak i początków naszych młodych przodków.
Można zaryzykować stwierdzenie, że to on nas stworzył.
Nikt jednak nie wie na pewno.
Rasa kotołaków powstała jako jedna z ostatnich i natychmiast wywyższyła się nad resztę. Każde z nas potrafiło zmieniać kształt między ludzkim a kocim. Nie znaliśmy naszej prawdziwej formy i nadal nie wiemy, która była tą pierwszą.
Kiedy Pięć Ras się skłóciło, uformowaliśmy Królestwo, na którego czele stanęłam ja - Główny Strateg i wtedy Generał, który zabił poprzednich przywódców kotołaków - moich rodziców, którzy szkodzili dobru ogólnemu naszej rasy.
Przez wiele lat pracowałam na tytuł Królowej, umacniając pozycję mojej rasy i chroniąc ją przed naszymi wrogami.
Wykształciły się we mnie cechy, których nie lubię i które próbowałam usunąć, jednak wciągnęło mnie zbyt głębokie bagno.
Z powodu moich umiejętności panowania nad cieniami, światło powoli stawało się dla mnie wrogiem - nie zabijało mnie, czy też uszkadzało, jednak sprawiało ból moim oczom, przyzwyczajonym aż za bardzo do cienia.
Nawet już nie pamiętam, kiedy po raz ostatni grzałam się w słońcu...
Wzdycham, zmieniając pozycję na swoim mięciutkim tronie.
Od dłuższego czasu nic się nie dzieje, a ja nie znoszę bezczynności.
...
Spoglądam na prawo, gdzie przycupnął Oorga, cichy i nieruchomy jak cień.
Wzdycham głośniej i brat rzuca mi spojrzenie, ale nic nie mówi, najwyraźniej stwierdzając że nie mam humoru na rozmowy.
Ta cisza dzwoni mi w uszach.
- Dziś jest nów. - podskakuję, słysząc głos Oorgi i posyłam mu zdziwione spojrzenie - Nie będziesz się musiała martwić o światło, kiedy już wyjdziesz z zamku.
Spoglądam na niknące w cieniu sklepienie komnaty.
- Masz zamiar znowu za mną łazić..? - pytam, ale odpowiada mi cisza.
Gdy powracam wzrokiem do brata, moje spojrzenie spotyka się z jego. Marszczę brwi.
- Wiesz, że nie zostałam królową dla ładnych oczu..? - pytam, przekrzywiając na bok głowę.
- Wiesz, że moją pracą jest cię strzec? - Oorga odpowiada pytaniem, powtarzając mój ruch.
Czasem jego zachowanie doprowadza mnie do szału. Gdy był mniejszy, przynajmniej coś się działo, przez ten jego wybuchowy charakter... Rozmasowuję skronie. Dlaczego wydoroślał..?
Oorgę znalazłam na granicy watahy wilków, kiedy miał niecały rok. Nie miałam jeszcze wtedy problemów ze światłem, ale moi rodzice już nie żyli, więc zabrałam go ze sobą do Królestwa.
Wychowywałam go i tak wyszło, że został królewskim strażnikiem. Od tego momentu właściwie nigdy nie odstępuje mnie na krok, co szczerze mówiąc doprowadza mnie do szału.
Nadopiekuńczy braciszek się znalazł...
Uśmiecham się pod nosem, a Oorga posyła mi pytające spojrzenie, nieświadomy planu, który właśnie zakwitł w mojej głowie.
- Coś się stało? - pyta, a ja przeczę.
- Tylko przypomniała mi się pewna zabawna sytuacja... - odpowiadam.
Wiem, że mi nie uwierzył. Jest na to zbyt inteligentny, ale i tak mnie nie pokona.
C.D.N
Można zaryzykować stwierdzenie, że to on nas stworzył.
Nikt jednak nie wie na pewno.
Rasa kotołaków powstała jako jedna z ostatnich i natychmiast wywyższyła się nad resztę. Każde z nas potrafiło zmieniać kształt między ludzkim a kocim. Nie znaliśmy naszej prawdziwej formy i nadal nie wiemy, która była tą pierwszą.
Kiedy Pięć Ras się skłóciło, uformowaliśmy Królestwo, na którego czele stanęłam ja - Główny Strateg i wtedy Generał, który zabił poprzednich przywódców kotołaków - moich rodziców, którzy szkodzili dobru ogólnemu naszej rasy.
Przez wiele lat pracowałam na tytuł Królowej, umacniając pozycję mojej rasy i chroniąc ją przed naszymi wrogami.
Wykształciły się we mnie cechy, których nie lubię i które próbowałam usunąć, jednak wciągnęło mnie zbyt głębokie bagno.
Z powodu moich umiejętności panowania nad cieniami, światło powoli stawało się dla mnie wrogiem - nie zabijało mnie, czy też uszkadzało, jednak sprawiało ból moim oczom, przyzwyczajonym aż za bardzo do cienia.
Nawet już nie pamiętam, kiedy po raz ostatni grzałam się w słońcu...
Wzdycham, zmieniając pozycję na swoim mięciutkim tronie.
Od dłuższego czasu nic się nie dzieje, a ja nie znoszę bezczynności.
...
Spoglądam na prawo, gdzie przycupnął Oorga, cichy i nieruchomy jak cień.
Wzdycham głośniej i brat rzuca mi spojrzenie, ale nic nie mówi, najwyraźniej stwierdzając że nie mam humoru na rozmowy.
Ta cisza dzwoni mi w uszach.
- Dziś jest nów. - podskakuję, słysząc głos Oorgi i posyłam mu zdziwione spojrzenie - Nie będziesz się musiała martwić o światło, kiedy już wyjdziesz z zamku.
Spoglądam na niknące w cieniu sklepienie komnaty.
- Masz zamiar znowu za mną łazić..? - pytam, ale odpowiada mi cisza.
Gdy powracam wzrokiem do brata, moje spojrzenie spotyka się z jego. Marszczę brwi.
- Wiesz, że nie zostałam królową dla ładnych oczu..? - pytam, przekrzywiając na bok głowę.
- Wiesz, że moją pracą jest cię strzec? - Oorga odpowiada pytaniem, powtarzając mój ruch.
Czasem jego zachowanie doprowadza mnie do szału. Gdy był mniejszy, przynajmniej coś się działo, przez ten jego wybuchowy charakter... Rozmasowuję skronie. Dlaczego wydoroślał..?
Oorgę znalazłam na granicy watahy wilków, kiedy miał niecały rok. Nie miałam jeszcze wtedy problemów ze światłem, ale moi rodzice już nie żyli, więc zabrałam go ze sobą do Królestwa.
Wychowywałam go i tak wyszło, że został królewskim strażnikiem. Od tego momentu właściwie nigdy nie odstępuje mnie na krok, co szczerze mówiąc doprowadza mnie do szału.
Nadopiekuńczy braciszek się znalazł...
Uśmiecham się pod nosem, a Oorga posyła mi pytające spojrzenie, nieświadomy planu, który właśnie zakwitł w mojej głowie.
- Coś się stało? - pyta, a ja przeczę.
- Tylko przypomniała mi się pewna zabawna sytuacja... - odpowiadam.
Wiem, że mi nie uwierzył. Jest na to zbyt inteligentny, ale i tak mnie nie pokona.
C.D.N
Czystki
Z krainy wylatuje Ayrelius.
Jeśli w najbliższym czasie kilka innych osób nie zaszczyci nas opowiadaniami, dołączy do niego
~Yukkino
czwartek, 6 listopada 2014
Od Daniela CD Rayn
-Ciekawe... - odparłem
-Co? - zapytała
-No to że tak piękne miejsce może służyć za arenę... - powiedziałem - to idziemy dalej?
<Rayn?>
-Co? - zapytała
-No to że tak piękne miejsce może służyć za arenę... - powiedziałem - to idziemy dalej?
<Rayn?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)